Strona Główna
   Książki
 Recenzje
 Autorzy
 Biografie
 Nowości i zapowiedzi
 E-books
 Felietony
 Konkursy
 Wywiady
   Zarejestruj się
 Dodaj materiał
 Dodaj recenzję
   Redakcja
 Linki
 Współpraca
 Partnerzy
  • Wyszukiwarka

  • Polecamy
    Najlepsze strony o literaturze
  •  Siomga

    Autor książki: Sofija Andruchowycz
    Data dodania: 03-02-2010 o 23:31:44

    Kategoria: Literatura piękna

    Autor recenzji: Magdalena Szyszka
    Ocena recenzenta: 5 / 6

       Kup w świetnej cenie

    Siomga

    Nie tylko o rybie 

    Siomga to „nieprzyzwoita, różowa ryba, tłusta i soczysta, miękka i pachnąca". Zdaniem autorki mało ma „w sobie z ryby, dużo więcej z człowieka. Jakby jeść ludzkie serce. Albo raczej waginę - posypaną suchą bazylią i skropioną sokiem z cytryny." To trafne porównanie, bowiem skojarzenie to jest podobno powszechne.

    Siomga pachnie zepsuciem i rozkładem i ten właśnie zapach wabi pewnego mężczyznę pod okno Sofiji i jej partnera. Człowiek ten podgląda ich niemal bez przerwy, wydaje się, że niemal żyje ich życiem, zrasta się z nimi. Tym samym zapachem autorka wabi także i nas pod swoje okno. Podstawia nawet drabinę, byśmy mogli wszystko lepiej widzieć. Zdaje się niemal wołać do każdego z nas: „chodź, chodź i popatrz sobie”. Nawet najbardziej dyskretny i grzeczny czytelnik, niewiedząc kiedy i bez udziału swojej woli zmienia się w ten sposób we wrednego, natrętnego podglądacza, żyjącego życiem swoich ofiar, niemal zrośniętego z nimi i wciąż nienasyconego, chcącego wciąż widzieć więcej i być bliżej.

    Jak sugeruje już sam przewrotny tytuł, swoistym motywem przewodnim tej książki jest seksualność, nie tylko kobieca. Początkowo, jak to w czasach dzieciństwa, wszystko jest stosunkowo niewinne i nieśmiałe, choć niektóre wydarzenia bywają traumatyczne. Sofija opowiada o dziecięcych zabawach w ogrodzie pobliskiego zakładu psychiatrycznego, o swoich czasach przedszkolnych z kompletnie niezrównoważoną przedszkolanką, a owa seksualność pojawia się tam tylko czasami, jakby mimochodem. Potem autorka prowadzi nas przez swoje czasy szkolne, przedstawia swych rówieśników oraz świat, w jakim żyła jako nastolatka i potem, jako studentka. Dla jej koleżanek najlepszym sposobem spędzania wolnego czasu były wówczas dyskoteki, na których poznawały licznych mężczyzn. Ich wymarzonym księciem z bajki był zwykle gangster, im wyżej postawiony w przestępczej hierarchii, tym lepiej. Ona sama była trochę z nimi, a trochę z boku, gdzieś po środku, nie mogąc się za bardzo na nic zdecydować i nie oceniając nikogo. Bez jakiegokolwiek zażenowania opowiada też o swoim pierwszym orgazmie, który miał miejsce w okolicznościach absolutnie nietypowych. O swym dążeniu do odbycia tego pierwszego razu i wreszcie o nim samym. Pozornie historie te są bez jakiejkolwiek cenzury. Sofija zdaje się bowiem opowiadać nam o sobie, wynajdując co ciekawsze i pikantniejsze kawałki i rozsiewając w ten sposób z kart swojej książki ten rybi zapach zepsucia, który nie pozwala się od niej oderwać. Nie opowiada zresztą tylko o sobie. Jej koleżanki, koledzy i znajomi są tam wymienieni z imienia i nazwiska, chyba wolę nie wiedzieć, czy dane te są prawdziwe. To odsłanianie wszystkiego, co bardzo prywatne, intymne, wpuszczanie czytelnika w strefy, do których dostęp powinien być ograniczony, momentami zakrawa wręcz na swoisty ekshibicjonizm.

    A jednak Sofija wcale nie odsłania się przed nami tak całkiem, nie pokazuje nam bowiem czegoś najważniejszego, a mianowicie emocji i uczuć. Oczywiście czasami coś tam o nich wspomina, raczej chłodno informuje, niż naprawdę je ukazuje, ale do swojej duszy, głowy czy serca nie wpuszcza nas zbyt głęboko. Dzięki temu wydaje się, że opowiadając o sobie stoi gdzieś z boku, odziera niemal swoje najbardziej traumatyczne wspomnienia z emocji, ze strachu czy wstydu. Przykładowo opisany przez nią pierwszy raz dla wielu młodych dziewcząt byłby naprawdę traumatyczny i mógłby skutecznie zniechęcić do kolejnych kontaktów z mężczyznami. Sofija podsumowuje go tylko stwierdzeniem: „Było mi wszystko jedno. Po prostu zmarnowałam czas". Żadnego rozpamiętywania, żadnych łez, żadnych nocnych koszmarów. Ubieramy się, wychodzimy i żyjemy dalej, jakby nic się nie stało. To jest zresztą zdaje się jej sposób na przetrwanie trudnych sytuacji. Ona nie broni się zbytnio przed nachalnymi mężczyznami, nie daje kopa w krocze i nie ucieka. Zdaje się raczej podporządkowywać, robi, co jej każą, albo do czego zmuszają, oddzielając się jednocześnie niemal od siebie samej, stając gdzieś z boku i przyjmując pozycję neutralnego obserwatora, który skrupulatnie notuje wszystkie szczegóły, by móc je potem opisać. Przecież „Wszystko się kiedyś kończy", także to, co złe. Sofija ze szczegółami opowiada też o swoich żądzach, o tym jak często wyobrażenia okazują się nijak mieć do rzeczywistości. Dokładnie też pokazuje nam detale swojego związku z człowiekiem, który okazał się daleki od pierwotnych wyobrażeń, a do tego pryszczaty i cuchnący potem. Ona jednak z niczego się nam nie tłumaczy. Nie wiemy więc tak naprawdę, co nią kierowało, dlaczego dopuściła tak blisko kogoś, kto w każdym przeciętnym czytelniku wzbudza obrzydzenie i w niej samej pewnie też.

    A przecież Sofija nie jest osobą całkowicie pozbawioną emocji. Przecież na samym początku książki widzimy wyraźnie, że się boi, martwi, płacze, szuka ukojenia i męskiego ramienia i tego też się nie wstydzi. Kiedy jednak przychodzi do mówienia o rzeczach trudnych, kiedy pojawiają się traumy i koszmary, ona opowiada o nich z niezwykłą szczegółowością, ale prawie bez emocji. Przez to odnoszę wrażenie, że ile by nie odsłoniła ze swojej prywatności i intymności, i tak będzie górą. To przecież ona wciąż panuje nad wszystkim, to ona decyduje, kiedy można ją podglądać, a kiedy nie. To ona w najciekawszych momentach zasłania okno, albo zrzuca nas z drabiny, którą niedawno sama specjalnie dla nas podstawiła.

    Dla mnie ta książka ma jeszcze jeden, już bardziej osobisty wymiar. Sądząc po dacie urodzenia autorki, nasze losy toczyły się i toczą niejako równolegle. Ja tu, w Polsce, ona tam, na Ukrainie. Tyle samo lat i te same życiowe etapy, wiele podobieństw i jeszcze więcej różnic. Dlatego właśnie nie umiem pisać o niej inaczej, jak po imieniu, bo przecież mogłaby być na dobrą sprawę moją koleżanką ze szkolnej ławki.

    Zakończenie tej książki, zaskakujące i symboliczne, jest dla mnie czytelnym przesłaniem. Autorka zdaje się bowiem dawać do zrozumienia, że choćbyśmy nie wiem ile pikantnych szczegółów z jej życia poznali, i tak nie mamy żadnej pewności, ile w tym prawdy, a ile pisarskiej fantazji. Podczas czytania tej książki każdy z nas mógł się poczuć niemal jak jej dobry znajomy, jak ktoś, komu można o wszystkim powiedzieć nie obawiając się krytyki czy potępienia. Co jednak najważniejsze, nigdy nie dotrzemy do tego, co przed nami ukryła i co ma tylko dla wybranych. Nie dotrzemy do jej serca, chyba, że uzbroimy się w ostry nóż i…. Przyjdziemy je sobie brutalnie wyrwać.

    Może ta książka to próba konfrontacji z własną przeszłością, z samą sobą, ze sprawami, które były przykre, trudne, o których lepiej byłoby zapomnieć, choć przecież się nie da. Może to wyzwanie rzucone natrętnemu podglądaczowi, a może wszystkim jemu podobnym, którzy nie potrafią żyć własnym życiem, dlatego przysysają się do cudzego. A może to po prostu taka prowokacja, może to wszystko jest właśnie po to, żebyśmy zaczęli stawiać pytania dlaczego, po co i gdzie właściwie są granice? Jakby jednak na sprawę nie patrzeć, moim zdaniem to właśnie autorka wyszła z niej zwycięsko, to ona jest górą i to ona wygrała wojnę ze wszystkimi tymi, którzy przekraczali granicę jej intymności. Dokonała tego tak samo jak kiedyś, nie broniąc się, nie szamocząc, pozwalając przeciwnikowi przez chwilę myśleć, że jest górą, by w końcu narzucić własne reguły gry. Mimo tak wydawałoby się całkowitego odsłonięcia swojej intymności, swoich słabych punktów, wad i błędów, Sofija pozostaje dla nas nieodgadniona, pozostaje tajemnicą, którą poznamy tylko wtedy, gdy sama zechce nas do niej dopuścić. Może uczyni to w jakiejś kolejnej książce, a może nigdy. To zależy tylko i wyłącznie od niej, a ty, ciekawski i natrętny czytelniku, po prostu ciesz się tym, co dostałeś i nie waż się prosić o więcej!

    Więcej o książce "Siomga"


    Zobacz tę pozycję w księgarni Lideria

     

    K  O  M  E  N  T  A  R  Z  E    (ilość: 0)

    Brak komentarzy do tej recenzji

    Dodaj swój komentarz

  • Menu podręczne
  • Wersja do druku
    Powiadom znajomego
  • Nowa recenzja
  • Uśmiech Demokryta
    Uśmiech Demokryta
    Ryszard Przybylski
  • Polecamy
  • Księgarnia
  • Piąta strona świata
    Kazimierz Kutz
    Piąta strona świata
    39,90 zł 36,70 zł
    KUP TERAZ!
  • Logowanie
  • Login: 
    Hasło: 
    Zarejestruj się
     
    Design&engine by Optimal Internet Solutions.
    Wszelkie prawa zastrzeżone. All Rights Reserved.
    Internetowe Imperium Książki © 2002 - 2009
    Serwis monitorowany przez: statystyki www stat.pl ^^^
    konsulting biznesowy organizacja produkcji teatr warszawa