|
Książka Pawła Klimczaka (ukrytego pod zapożyczonym z kultowego "Misia" nazwiskiem Wawrzyńca Pruskiego) wzbudza niepokój. Wzbudza niepokój, jeszcze zanim nieostrożny czytelnik zagłębi się w jej treść. Właściwie już około strony 21. zajęcze czytelnicze serce zaczyna bić nieco mniej równomiernie niż zazwyczaj. Wraz z postępem lektury na równomierności traci, by ostatecznie zagubić się w dysharmonii własnych uderzeń i przejść w nieokreślony łomot. Powody do niepokoju są przynajmniej dwa.
Po pierwsze narrator i główny bohater opowiada z zaangażowaniem o własnych uczuciach i emocjach. A przecież główny bohater jest mężczyzną. Co dziwniejsze, owe emocje związane są z żoną, dziećmi i tzw. rodzinną stabilizacją. Wszak wszyscy wiedzą, że jeżeli mężczyzna pisze książkę, to adrenalina powinna się odnosić czytelnikowi po opisach szaleńczych pościgów, podczas rozwiązywania zagadek kryminalnych, mordowania w okrutny sposób niewinnych ofiar lub fikuśnych ekscesów nagiej pani. A tu ekscytację wzbudza malowanie dzikich zwierząt na ścianach dziecięcego pokoju. Innymi słowy – tekst Klimczaka odbiega wielkimi susami od schematu. Książki o dzieciach, zmaganiach z ich wychowaniem, zabawne historyjki będące wynikiem lingwistycznej nieudolności pociech, zapisy rodzinnych wycieczek itd. to domena literatury kobiecej, a więc przez kobiety i dla kobiet pisanej. A tu pojawia się taki Prusky vel Klimczak i burzy odwieczny porządek. „Ballada o chaosiku dziwi więc, ale i wzbudza nadzieję. Od zawsze byłam przeciwniczką klasyfikowania literatury na męską i kobiecą, ale pojawiające się hurtem na naszym rynku księgarskim wielotomowe serie tzw. kobiece, rozchwytywane przez czytelniczki, zadawały kłam moim teoriom. Tymczasem Paweł Klimczak napisał książkę o mężczyźnie, która wcale nie jest przeznaczona tylko dla mężczyzn.
I tu docieramy do drugiego źródła niepokoju. Mantrą każdego wydawcy powinno być – jak z niezachwianą pewnością twierdzą znawcy praw rządzących rynkiem wydawniczym – przekonanie, że mężczyźni książek nie czytają i wydawanie czegokolwiek właśnie dla nich (poza Kingiem, Mastertonem i historycznymi opowieściami Wołoszańskiego) mija się z celem, jakim jest zarobienie na tytule choćby na pensję dla księgowej.
Paweł Klimczak nie skierował swojej książki do konkretnego odbiorcy, ale treść krótkich rozdzialików składających się na 500-stronicową lekturę z pewnością wzbudzi zainteresowanie panów zachęconych do czytania wspólnotą doświadczeń i podobieństwem problemów.
„Ballada o chaosiku” to drugi już tom zapisków z bloga prowadzonego przez Pawła Klimczaka w serwisie Onet.pl od 2004 roku. Zapisków pełnych dziecięcych wybryków, rodzicielskich wpadek, spacerów z rozdartym dwulatkiem i dociekliwym czterolatkiem. Wszystko opowiedziane z humorem i zaprawione fantastycznymi opowieściami o Indianach, kowbojach, pokoleniu Ziemi 2030 czy pilotach samolotów. Wyobraźnia dorosłych zdaje się rozwijać wprost proporcjonalnie do rozwoju ich dzieci. I bardzo dobrze. Mamy dzięki temu przezabawną, włamującą się na wyłącznie kobiece dotychczas salony książkę.
Więcej o książce "Ballada o chaosiku" Zobacz tę pozycję w księgarni Lideria |