|
Piąta góra Młody mężczyzna o imieniu Eliasz prowadzi sobie spokojne życie w Izraelu, zajmując się stolarką. Pewnego dnia zjawia się przed nim Anioł i nakazuje, aby Eliasz przekazał wiadomość królowi Achabowi: "deszcz nie spadnie dopóty, dopóki nie skończy się w Izrealu kult Baala i innych pogańskich bogów". Wkrótce Eliasz musi uciekać z Izraela, gdyż nowa królowa, żona króla Achaba - Jezabel, wydaje rozkaz zabicia wszystkich proroków. Eliasz jest jednak przeprowadzany przez Boga i mimo straszliwego niebezpieczeństwa, udaje mu się wychodzić cało ze wszelkich tarapatów. Nawet wtedy, gdy łucznik mający go na celowniku strzela w człowieka znajdującego się obok Eliasza. Żołnierz ów pozwala odejść Eliaszowi, gdyż będąc najlepszym strzelcem, nie chybił celu przez kilkanaście lat nawet o milimetr, a tutaj jego ręka była prowadzona przez kogoś Wyższego. Tak samo Eliasz przebywając na pustyni, żyje dzięki czarnemu krukowi, który nie wiedzieć skąd przynosi pożywienie prorokowi. W końcu Eliasz dostaje polecenie, aby udać się do fenickiego miasta - Akbaru. Tam zostaje przyjęty dość niechętnie przez mieszkańców, jego pozycja w mieście zmienia się wraz z biegiem wydarzeń - raz jest traktowany obojętnie, innym razem wspaniale, czasem wręcz wrogo. Poznaje tu smak miłości, wojny, nieszczęścia. Wchodzi w konflikt z Bogiem, z którego wychodzi bogatszy wewnętrznie. Poznaje samego siebie. Od momentu przyjścia proroka do Akbaru (lub jak kto woli Sarepty), rozpoczyna się właściwa część powieści.
Coelho zwraca uwagę na to, że nie zawsze mamy wpływ na losy świata. Niektóre rzeczy są po prostu nieuniknione i choćbyśmy chcieli je zmienić, nie uda nam się to, bo jesteśmy tylko ludźmi. Dlatego należy się pogodzić z losem. Jednocześnie nie należy się załamywać - powinniśmy stawiać czoła niepowodzeniom i cierpliwie pracować nad celem, który czasem może wydawać się bezsensowny. Wszystko w życiu ma swój sens, tylko my niekiedy nie potrafimy go zrozumieć.
Jedne książki P.Coelho są lepsze, inne troszeczkę gorsze. Wszystkie jednak prezentują pewien poziom - co tu dużo kryć - bez wątpienia wysoki , poniżej którego nie schodzą. Mnie osobiście "Piąta góra" podobała się, aczkolwiek do "Alchemika" czy "Weroniki..." troszkę tej książce brakuje. Ktoś inny może mieć całkiem odmienne zdanie od mojego.To sprawa indywidualna każdego czytelnika, z gustami się nie dyskutuje. Warto przeczytać opisywaną tu przeze mnie lekturę, gdyż wyróżnia się ona znacząco spośród książek literatury współczesnej.
Więcej o książce "Piąta góra" Zobacz tę pozycję w księgarni Lideria |