|
Lepsza strona amerykańskich bogów „Chłopaki Anansiego” to druga, po „Amerykańskich Bogach”, książka Neila Gagmana, którą osadził w świecie pradawnych bogów i wielkiej magii. Jest to opowieść o pewnym, około trzydziestoletnim, grubasku, który akurat jest jednym z największych pechowców na świecie. Kiedy umiera jego ojciec, bohater poznaje dwa znaczące fakty. Po pierwsze, że ma brata, o którego istnieniu nawet mu się nie śniło, a po drugie, że pochodzi z rodziny czarodziejów. Nie jest to łatwe do zaakceptowania, dla człowieka głęboko przekonanego, że coś takiego jak czary jest zabobonem i reliktem przeszłości.
Początkowa radość z odnalezienia członka rodziny szybko znika, a jej miejsce zajmuje początkowo niedowierzanie, a potem złość, bo oto ukochany, odnaleziony po latach brat, okazuje się niezwykle złośliwym bogiem, który wprowadza spory zamęt w życie bohatera, od pracy poczynając, a na narzeczonej kończąc. Co w takiej sytuacji ma począć kompletnie pozbawiony jakiejkolwiek mocy, otyły i zakompleksiony Charcie, czarna owca czarodziejskiej rodziny? Jak odzyskać swoje normalne, pozbawione ekscesów życie i miłość kobiety? Jeśli chcecie się dowiedzieć, to sięgnijcie po tę książkę.
Przede wszystkim powieść ta jest o wiele lepsza od wspomnianych już tutaj „Amerykańskich Bogów”. Lepsza dlatego, że napisana lekko i z dużą dozą humoru. Ile razy się śmiałem, podczas jej czytania? Sam już nie pamiętam. W każdym razie wybuchów śmiechu było znacznie więcej niż podczas lektury innych książek, z którymi miałem ostatnimi czasy jakąkolwiek styczność. Ktoś może powiedzieć: no jest śmieszna, ale co z tego? Otóż po umiejętności pisania z humorem można ocenić talent pisarski. Jeśli ciekawe, naprawdę zabawne wątki, nie są wplecione na siłę, a raczej wynikają z akcji czy z takich, a nie innych właściwości i cech postaci, to dla mnie jest to dobra literatura.
Oczywiście odczuwa się tu pewną wtórność i zastosowanie sztampowych rozwiązań fabularnych rodem z komedii „W krzywym zwierciadle”, gdzie kuzyn Edzio wpada w swoich zabłoconych kamaszach do domu Clarka i psuje wszystko czego się dotknie, ale jest to użycie świadome, a więc nie przeszkadza na tyle, aby uczynić z tego wadę.
Postaci są naprawdę realne, z ich wszystkimi problemami i nawykami. To zasługa częstych opisów, ale nie najdłuższych (jak choćby u Kinga), lecz raczej rzeczowych, odwołujących się do konkretnych przykładów, a przez to interesujących dla odbiorcy.
Podsumowując, czyta się do dobrze, gdyż książka wciąga i nie stroni od humoru. Nie jest to może dzieło najwyższych lotów, dzieło myśli filozoficznej i głębokich wywodów na tematy ogólno egzystencjalne, ale jak ktoś by się uparł to i takie by odnalazł. Jak dla mnie po prostu niezła lektura.
Więcej o książce "Chłopaki Anansiego" Zobacz tę pozycję w księgarni Lideria |