|
Wielu pisarzy pragnie skonstruować fikcję literacką, która najwierniej odda rzeczywistość. Powieść „Ryzykowny pomysł” Jacka Dąbały to coś zupełnie innego. Tutaj fabuła powstaje wg zasady, iż najciemniej jest pod latarnią.
Autor wciąga czytelnika w świat, w którym na pozór nic nadzwyczajnego się nie dzieje. Wykorzystuje do tego głównego bohatera, Artura Brandta, kawalera w średnim wieku z syndromem nieuporządkowanego życia. Dookoła ludzie żyją normalnie. Zaułki warszawskiego śródmieścia i stare kamienice pamiętają siermiężne lata socjalizmu. Powszechna rozrywka społeczeństwa to codzienna emisja polskich seriali, które przenoszą jednostki w inny świat. Na pozór taki sam, a jednak inny. Los nie zadaje tutaj zbędnych pytań, a każdemu może czasami przytrafić się coś dziwnego;
„Pani Marzeno, znów muszę zniknąć. Trochę mi szkoda, bo teraz wyglądam naprawdę ekstra”.
Wiadomość tej treści, dla Artura okazuje się nie tylko czymś nadzwyczajnym, niczym z serialu, lecz rzeczywistym doświadczeniem zabawy w chowanego autora z czytelnikiem. Twórca popularnych seriali stara się wyjaśnić sprawę tajemniczego znikania kobiet z salonu kosmetycznego. Prowadzi samodzielne śledztwo. Przyczyny, które udaje mu się ustalić są szokujące. Kobiety mogą zmieniać swój wygląd. Artur za wszelką cenę stara się, by niesamowity proceder ujrzał światło dzienne. W grę wchodzą niebotyczne pieniądze i ryzyko konfliktu z mafią. Artur Brandt podejmuje wyzwanie i stawia na szali nie tylko swoje dobre imię.
Ciekawość bohatera potęguje zaangażowanie odbiorcy, który prędko nie oderwie się od lektury. Dąbała z lekkością, niemal niezauważalnie buduje intrygę wodząc za nos zarówno czytelnika, jak i głównego bohatera. Niepewność i napięcie udaje się utrzymać niemal do ostatniej strony. Pomysł ryzykowny, ale skuteczny. Barwne postacie charakteryzują się zindywidualizowaną, choć małą skomplikowaną osobowością. Autor skupił uwagę na głównym bohaterze, fundując mu szereg zadziwiających zdarzeń tak, aby odbiorca nie zastanawiał się nad jego temperamentem. Jego mentalność i usposobienie są niewidocznymi elementami kryminalnej gry. Powieść zyskuje dzięki ciekawej fabule, która niestety tylko z pozoru wydaje się oryginalna. Bardziej obeznani bez trudu odnajdą analogię do filmu „Otwórz oczy” Amenabara lub jego amerykańskiej wersji „Vanilla Sky”. Daleki jestem od zarzucania Jackowi Dąbale plagiatu. Podobieństwo do wymienionych produkcji może być niecelowe, przypadkowe aczkolwiek nieuniknione.
„Ryzykowny pomysł” to powieść, gdzie przypadek starannie kreuje rzeczywistość. Trudno odróżnić prawdę od kłamstwa. Zarówno Artur Brandt, jak i potencjalny odbiorca przecierają oczy ze zdumienia. Stan osłupienia wykorzystuje Dąbała, by odwrócić wszystko do góry nogami. Czytelnik otrzymuje dar rozwikłania zagadki, podczas gdy Artur Brandt pozostaje zawieszony w świecie wirtualnym i rzeczywistym. Odróżnienie jednego świata od drugiego stanowi klucz do gry autora z bohaterem i odbiorcą. W trakcie jej trwania autor przekonuje, że jest takim samym graczem, jak czytelnik i bohater. Gdy już pozwolimy się ponieść emocjom, nieoczekiwanie okazuje się, że w grze nie ma celu. Ona jest środkiem, a celem jest sam odbiorca.
Książkę czyta się z nieskrywaną przyjemnością. W każdym miejscu i o każdej porze warto wejść do gry.
Więcej o książce "Ryzykowny pomysł" Zobacz tę pozycję w księgarni Lideria |