|
Stasiuk w najwyższej formie! "Lubie podróżować. Lubię siedzieć w swoim pokoju i wspominać: podróże, własne życie, dzieciństwo, wspominać własne wspomnienia, własne kłamstwa".
O tym jest najnowsza książka zeszłorocznego laureata Nike - Andrzeja Stasiuka. Można powiedzieć, że to pewna kontynuacja doskonałego "Jadąc do Badabag" i takie głosy słyszę najczęściej, ale dla mnie to dużo więcej. Oczywiście sednem jest tutaj swoista mitologia Europy Środkowej - krajów gorszych, biedniejszych, dziwniejszych, ale jak sam Stasiuk mówi: "fajniejszych". Jest tu jednak dużo więcej. "Fado" zaczyna się od podróży w bliższe czy dalsze strony takie jak Słowacja, Rumunia, Czarnogóra, by stopniowo zbliżyć się do rejonów najbliższych - do Polski i jeszcze bliżej, czyli do własnego domu. To rejony, jak myślę, dotąd raczej przez niego omijane lub chociażby traktowane "po macoszemu". Jego żona dotąd np. w "Jadąc do Badabag" figurowała jako M. W "Fado" Stasiuk nie boi się pisać o swojej córce (doskonałe studium miłości rodzica i obserwacja młodego, dojrzewającego człowieka), o własnym starzeniu się i wreszcie o wspomnieniach z dzieciństwa.
Świat książek Stasiuka jest niezwykły nie dlatego, że pokazuje wymyśloną magię, ale dlatego, iż potrafi zauważyć niesamowitość codzienności, metafizykę losu Europejczyka z tej gorszej Europy i pokazać, czemu ceni ją dużo wyżej niż doskonałość ekonomiczną zachodniego świata. Po raz pierwszy mamy okazję poznać spojrzenie Andrzeja Stasiuka na Papieża Jana Pawła II (doskonale stasiukowo-oryginalne) czy np. na polskie święta. "Fado" to zbiór krótkich ni to felietonów ni to opowiadań, a nawet pojedynczych scen wziętych z pamięci. Rzecz na jedną zarwaną noc...a zostająca w głowie na dużo dłużej.
Więcej o książce "Fado" Zobacz tę pozycję w księgarni Lideria |