|
Saga północna Już podczas recenzowania „Karaibskiej krucjaty” (t.1) Marcina Mortki, zwróciłem uwagę na to, że wciągająca fabuła i stworzony przez niego świat jest ciekawy dla czytelnika ze względu na posługiwanie się sprawdzonymi i znanymi od dawna konwencjami związanymi z życiem pirata. Właśnie utarte szlaki, postępowanie bohaterów podobne do znanych książek i filmów o tej tematyce, przynosiło odczucie u czytelnika, że książka nie jest obca, a co za tym idzie, potęgowało chęć dalszego śledzenia losów bohaterów. Nie inaczej jest w przypadku „Ostatniej sagi”. Tutaj także konwencje budują atmosferę, świat przedstawiony i bohaterów.
Dzieje się to w środowisku dalekiej Północy, gdzie ścierają się dwa różne rodzaje magii. Bohaterem jest młody król Eryk, który podbija królestwo Nidaros i wciela naukę Chrystusa. Tworzą się spięcia z tradycjami i religią podbijanego państwa. Jak zapewne zauważyli Państwo, już imię głównego bohatera kojarzy się z Północą, z Wikingami i zimnem (no i piwem Red ;-). Mortka czerpie z tego, co już było, ale udaje mu się to bardzo zręcznie. Naprawdę fajnie czytadło wychodzi.
Zatem od strony akcji i fabuły nie mam czego zarzucić. Jednak jest i minus. W dialogach pojawiają się islandzkie wstawki niczym łacińskie makaronizmy w pamiętnikach Paska. Jeśli już autorowi tak się spodobało wypisywać je (na końcu mamy nawet słowniczek) to mógł się pokusić o napisanie wszystkich dialogów w tym ichnim języku. Natomiast on uparcie zamieszcza je w tekście, przez co wyglądają nieprawdziwe i niezwykle sztucznie. Czy postaci mówią resztę już w innym języku? Zabieg ten miał oczywiście spotęgować wrażenie realności świata przedstawionego, lecz wydaje się chybiony, nieudany i skutecznie działa na niekorzyść książki. Ale to jedyne do czego mogłem się przyczepić ;-)
Podsumowując: niezły debiut powieściowy. Dbanie, aby czytelnik się nie zanudził, ale też próba wskazania, wydobycia na światło pejzażu innego ludu, świata rządzącego się odmiennymi zasadami. Warto poświęcić czas.
Więcej o książce "Ostatnia saga" Zobacz tę pozycję w księgarni Lideria |
K O M E N T A R Z E (ilość: 2)
dodał: Michał K. |
data: 27-11-2005 |
treść: A ja powiem tak:
Wstawki uważam za nie tyle sztuczne, bo sa dość fajne, lecz utrudniają lekturę bo ja np. zadawałem sobie trud za każdym razem zaglądać na tył książki w poszukiwaniu tłumaczeń (i ze smutkiem stwierdzam że nie wsyzstko było w słowniczku przedłożone... Nie mówie tu o zwrotach typu "fadir" bo tego można się domyślić). A książka ogółem świetna, przemyślana, wielowątkowa i zawierająca pewną głębię. Dla mnie jednak była trochę ciężkostrawna, często się w tych wszystkich wątkach i wydarzeniach gubiłem, odnosiłem wrażenie że za dużo tego wszystkiego się dzieje naraz; mimo to naprawdę polecam tę książkę:) |
Dodaj swój komentarz |
|
|
|
|