|
Dom na krańcu świata Wydana w 1991 roku powieść „Dom na krańcu świata“ to debiut Michael’a Cunningham’a, jednego z najbardziej interesujących współczesnych prozaików amerykańskich.
„Dom na krańcu świata“ jak każda świetna powieść jest wieloznaczna. Jednak dla mnie to opowieść o poszukiwaniach własnej tożsamości, sposobu odbierania świata, zdefiniowania własnej drogi i formy współżycia w społeczności. Jest to historia o odnajdowaniu własnego miejsca w świecie, nie tylko w rozumieniu określenia swojej osobowości, lecz także dosłownie, miejsca jako domu, znalezionego chociażby na końcu świata.
To opowieść o trudnej i wyboistej drodze, jaką trzeba przejść aby stanąć oko w oko ze swoim życiem i dostrzec, że – wbrew wcześniejszym odczuciom – wszystkie części tej układanki zaczynają do siebie pasować, i o tym, że wtedy dopiero można docenić szansę jaką daje nam bycie tu i teraz. Cunningham nie epatuje czytelników obyczajową pikanterią, nie idzie na skróty, nie bawi się w formalne sztuczki – powoli kreśli losy przyjaźni głównych bohaterów, wciągając nas w świat ich uczuć, lęków i frustracji.
Głównych bohaterów powieści - Jonathana i Bobby’ego - poznajemy w kluczowych momentach ich dzieciństwa: Jonathana uświadamiającego sobie podskórnie emocjonalny chłód panujący w związku jego rodziców oraz Bobby’ego będącego świadkiem rodzinnej tragedii, która na zawsze odmieni jego bliskich i jego.
Kilka lat później dwaj chłopcy spotykają się w szkolnej stołówce i od tego czasu ich losy pozostają już splątane pomimo zmian w charakterze i intensywności ich znajomości. Kolejne miesiące i lata autor przedstawia przywołując do funkcji narratora zarówno dwóch bohaterów, jak i bliskie im osoby. Oczami Alice – matki Jonathana – śledzimy narodziny uczucia pomiędzy nastolatkami, widzimy charakterystyczny dla tego wieku bunt jej syna oraz lepiej poznajemy Bobby’ego. To właśnie dzięki relacjom Alice, Cunningham akcentuje wątek kształtowania się naszej osobowości w dzieciństwie. Matka Jonathana często spostrzega u dorosłego już syna grymasy znane z dzieciństwa, które bezbłędnie odczytuje, wiedząc co oznaczają i jakich wewnętrznych uczuć są przejawem. Dzięki Clare, która dopełnia i scala ten niecodzienny związek, obserwujemy Jonathana i Bobby’ego, poznając te fragmenty ich osobowości, które umykają ich wzajemnym spostrzeżeniom.
To jedna z najlepszych współczesnych powieści, jaką miałem przyjemność przeczytać. Naprawdę gorąco polecam.
Więcej o książce "Dom na krańcu świata" Zobacz tę pozycję w księgarni Lideria |