|
Dom na Sekwanie Sięgając po książkę Williama Whartona, spodziewałem się wspaniałych wrażeń. Pisarz to bowiem znany i jego kunszt doceniają czytelnicy i krytycy literatury na całym świecie. Ja sam, po przeczytaniu kilku jego powieści, doszedłem do wniosku, że twórczość Whartona zdecydowanie wyróżnia się spośród innych pisarzy współczesnych. A jeśli się wyróżnia, to znaczy, że jest nieprzeciętna, czyli jednym słowem godna uwagi nawet wybrednego czytelnika. "Dom na Sekwanie" to powieść autobiograficzna, ile w książce tej prawdy nie wiadomo, ale z pewnością bardzo dużo - tak nudnej pozycji dawno nie udało mi się przeczytać. Mówi się, że każdy człowiek jest w stanie napisać choć jeden
bestseller, mianowicie powieść swego życia. Może i ziarno prawdy w tym stwierdzeniu jest, ale na pewno nie więcej, bo to co pokazał Wharton naprawdę nie jest ciekawe. Śmiem twierdzić, że gdyby taką książkę napisał nieznany autor, powiedzmy debiutant, nigdy nie ujrzałaby światła dziennego.
Przejdę wreszcie do argumentacji tej mojej - bądź co bądź - nieprzychylnej oceny. Nasuwa mi się jedno stwierdzenie - "Dom na Sekwanie" to pozycja wyśmienita dla amatorów majsterkowania, dobra lektura dla nauczycieli pracy techniki oraz dla czytelników "Młodego Technika". Wharton przez całą książkę opisuje jak się buduje barkę, jak ją przystosować do tego, żeby się w niej dobrze mieszkało. Nie ma tutaj prawie żadnej akcji, ja nie widzę w niej prawie żadnych wartości (no oprócz wspomnianych porad praktycznych w budowie barki). Jedynie ostatnie kilkadziesiąt stron robi się ciekawsze, zawiera mądrą prawdę o życiu człowieka. To właśnie ostatnie strony ratują -przynajmniej w moim odczuciu -jego powieść przed totalną kompromitacją.
Na jednej ze stron internetowych znalazłem wypowiedź dziewczyny, która uważa m.in. że książki Whartona są najlepsze. Przyznaje, że są one niekiedy trudne do odczytania, a kto uważa, że są beznadziejne, po prostu nie rozumie przesłania autora i przez to nie dorósł do tego, żeby je czytać.
Wypowiedź ta przysłuży mi do scharakteryzowania "Domu na Sekwanie". Ja lubię czytać dużo rzeczy, nie wszystko, ale naprawdę dużo. Książka nie musi mieć dla mnie żadnej akcji, może dziać się w jednym miejscu, może to być jedna, długa rozmowa. Najważniejsze, żeby powieść coś przekazywała. Odnośnie "Domu na Sekwanie" naprawdę nudne się robi słuchanie o tym, co zrobić gdy w podłodze barki tworzy się dziura, pod jakim kątem należy zbudować drewniane schody, jakiej wielkości powinno być okno. I w tym momencie jeszcze kilka słów do wypowiedzi wielkiej zwolenniczki twórczości W.Whartona. Otóż nie sądzę, żeby książki Whartona należały do trudnych do odczytania. Jeśli chodzi o mnie, to jest niewiele książek, których bym nie zrozumiał (pewnie znalazłoby się tutaj kilka dzieł filozoficznych, w tym "Teoria sprawiedliwości" Johna Rawlsa), a mimo tego uważam, że omawiana tutaj przeze mnie lektura jest może nie beznadziejna, ale kiepska. Oczywiście to tylko moje zdanie, znajdą się też tacy, którzy powiedzą, że "Dom na Sekwanie" jest znakomitą powieścią, bardzo osobistą. I to też będzie prawda. No cóż, tak to już jest, że z gustami się nie dyskutuje.
Więcej o książce "Dom na Sekwanie" Zobacz tę pozycję w księgarni Lideria |