|
Czarownik Iwanow Wiedźmin z Wojsławic
Jakub Wędrowycz jest bimbrownikiem, degeneratem, kłusownikiem, alkoholikiem, zbrodniarzem wojennym, mąciwodą i co najważniejsze – egzorcystą amatorem. Dzieje Jakuba Wędrowycza sięgają jeszcze czasów drugiej wojny światowej. Jakub jest obrońcą całej okolicy. Broni jej poprzez rozkopywanie grobów, obcinanie głów srebrną łopatą, wiązanie rąk drutem oraz podobne praktyki. Jakub Walczy z wampirami, strzygami, duchami a także milicją obywatelską.
Andrzej Pilipiuk wymyślił Jakuba Wędrowycza i spisał jego dzieje. „Czarownik Iwanow” to druga już pozycja Pilipiuka traktująca o losach prostego egzorcysty. Jakub tym razem musi stoczyć zażarty bój ze złym czarownikiem Iwanowem, w czym pomaga mu zawodowy egzorcysta przysłany przez Watykan.
Całość historii miała ociekać dość specyficznym i cynicznym poniekąd humorem. Jakub miał być wspaniałym antybohaterem (tak przynajmniej twierdzi Ewa Białołęcka na czwartej stronie okładki). Opowieść miała rozbawić czytelnika do rozpuku i wywołać refleksje na temat ciemnoty współczesnej wsi polskiej. Napisałem „miała”, gdyż tak właśnie obiecywała mi czwarta strona okładki a na niej: Ewa Białołęcka, Jacek Dukaj oraz Anna Brzezińska czyli postaci znaczące wśród literatury fantastycznej. Napisałem „miała”, ponieważ jestem zniesmaczony i zawiedziony całością powieści. Jakub miast antybohatera okazał się nagle suberbohaterem, specyficzne poczucie humoru znika gdzieś po drugim rozdziale a zastępują ją twory mające śmieszyć za wszelką cenę, a obiecana refleksja nie przyszła do mnie w ogóle. Mam żal do Pilipiuka, że zlekceważył tak dobry, moim zdaniem, pomysł na powieść. W całej powieści widać dość duży pośpiech Pilipiuka do ukończenia całości i oddania do druku. Takie przynajmniej sprawia wrażenie. Zbyt szybko z Jakuba Wędrowycza zaczyna wyzierać dzielny Geralt, być może również dlatego w całej powieści nie da się za bardzo odczuć klimatu małego miasteczka na wschodzie Polski.
Pilipiuk jest młodym autorem (ur. 1974) zdecydował się jednak umieścić Jakuba również w latach 50, które znać mógł tylko z opowieści. Niestety albo opowieści nie były tak fascynujące albo słuchacz miał w tym czasie ważniejsze sprawy, bowiem opowiadanie „Hiena” wprowadzające do powieści nie niesie ze sobą niczego z tamtej epoki prócz nazewnictwa.
Mimo mojego zawodu i żalu do autora mogę polecić tę książkę wszystkim, którzy mają akurat chwilę wolnego czasu i chcą przeczytać coś łatwego i przyjemnego w dotyku. Naprawdę warto bo w całości powieści zdarza się kilka perełek, które doprowadzają czytelnika do łez.
Więcej o książce "Czarownik Iwanow" Zobacz tę pozycję w księgarni Lideria |