|
Kilka nocy poza domem Pisarz, autor „Heroiny”, nieco nieokrzesany. Tomasz Piątek i „Kilka nocy poza domem” – owoc jego twórczej pracy. Powieść polecana między innymi przez tygodnik „Polityka” i Onet.
Sięgając po „Kilka nocy poza domem” napotkamy lekko przerażającą okładkę. Ludzkie ciała zapakowane w trumny znamionują nietuzinkową treść i tak jest w istocie. Tytuł zasadniczo odnosi się do głównego bohatera. Akcja rozgrywa się przez kilka dni, które dziennikarz Maciej Niwiński spędza poza domem. Jego życie zmienia się, a może pozostaje takie same? W „Kilku dniach...” koszmary stają się rzeczywistością. Dostrzegamy zupełnie innego Tomasza Piątka, innego niż ten, którego znamy z „Heroiny”. Autor zamiast narkotykowego szału odnajduje się w mistycyzmie zła, które przenika do ludzkich umysłów.
Książka traktuje o wyrafinowaniu mediów, kulturze masowej, mocy pieniądza. Przecież tak naprawdę dla kariery można posunąć się do wszystkiego. Piątek ośmiesza współczesne media hiperbolizując bohaterów i wydarzenia z nimi związane. Ukazuje w krzywym zwierciadle jałową egzystencję współczesnych 30-latków. W powieści można odnaleźć przesłanie „między wierszami”, iż niestety każdy myśli tylko o sobie żerując na innych, dopóki, dopóty można osiągnąć korzyści.
Bardzo starannie przygotowane wydanie przez Wydawnictwo Czarne czyni druk przyjemnym dla oka. Odrobinę przesady w zewnętrznym marginesie można przepuścić przez palce. Razi jednak zasadniczy brak rozdziałów. Autor pisze jednym pociągnięciem pióra. Obawiam się, że nawet najbardziej wytrwali odbiorcy mogą nie przetrzymać takiej próby.
Piątek ma ogromną łatwość pisania. Posługuje się prostym językiem nacechowanym emocjonalnie. Pisze łatwo, krótko i zrozumiale. Autor nie bawi się w zawiłe metafory. Sprawy, które porusza nie wymagają pięknych słów. Powieść ta całkowicie różni się od poprzedniej ”Heroiny”, którą w całokształcie nazwałbym „schizą”. „Kilka nocy poza domem” jest pokręcona fragmentarycznie, niczym zmasakrowane kawałki ciał mordowanych postaci. Przerażają tylko wówczas, gdy się o nich myśli, gdy się na nie patrzy. Zakończenie książki zadziwi odbiorcę, aczkolwiek bardziej zaprawieni w bojach zjadacze literatury dopatrzą się wcześniej końcowego rozwiązania. Powieść pozostawia gryzące uczucie niedosytu, sprawia wrażenie uciętej. Zakończenie przychodzi zbyt szybko i nieoczekiwanie. „Kilka nocy poza domem” nasuwa mnóstwo pytań bez jednoznacznych odpowiedzi. Czytelnik poszukuje sensu, który tak na dobrą sprawę nie istnieje, stanowi tajemnicę, złą myśl stworzoną przez autora. Być może to zaleta tej książki, celowy zamysł pisarza, aby dać odbiorcy pstryczka i zmusić do refleksji. Powieść wywołała we mnie ambiwalentne uczucia. Niezwykle trudno wystawić odpowiednią notę. „Kilka nocy poza domem” nie wywoła sensacji, aczkolwiek posiada to coś, czego często we współczesnej literaturze brakuje. To rzetelnie napisana książka, zwariowany pomysł ujęty w zwariowany sposób.
Więcej o książce "Kilka nocy poza domem" Zobacz tę pozycję w księgarni Lideria |