Strona Główna
   Książki
 Recenzje
 Autorzy
 Biografie
 Nowości i zapowiedzi
 E-books
 Felietony
 Konkursy
 Wywiady
   Zarejestruj się
 Dodaj materiał
   Redakcja
 Linki
 Współpraca
 Partnerzy
  • Wyszukiwarka

  • Polecamy
    Najlepsze strony o literaturze
  •  Muchy w zupie i inne dramaty

    Autor: Małgorzata Żurakowska
      Drukuj fragment książki Muchy w zupie i inne dramaty   Powiadom znajomego o książce Muchy w zupie i inne dramaty
    Muchy w zupie i inne dramaty



    Fragmenty:

    sobota
    10.30
    Jedziemy na działkę. Tydzień był ciężki, nie mogę się więc doczekać, kiedy wyciągnę się na zielonej trawie... i poleżę sobie do bólu boków...

    11.30
    Okazuje się, że zepsuła się lodówka, więc relaks na działce rozpoczynam od mycia jej i przebijania się przez zwały topniejącego lodu.

    12.00
    Wpada mąż
    – Wykąpiesz się? – krzyczy. – Upał jak diabli!
    – Raczej jestem zmarznięta, dziękuję...

    13.30
    Gotuję makaron do zupy, nigdzie nie mogę znaleźć durszlaka.
    – Hej! – krzyczę przez okno kuchni do męża, który zrywa śliwki. – Nie wiesz, gdzie jest durszlak?
    – Jest nam potrzebny! – woła mąż.
    – Nie zbierajcie do niego śliwek, bo muszę odcedzić makaron!
    – Zbieramy do łubianki!
    Wychodzę do ogródka. Widok jest piękny – mąż na czterometrowej drabinie, w klapkach, zbiera śliwki, niebezpiecznie balansując na wysokości. Gałęzie falują, zrzucając gdzie popadnie owoce. Syn ze stoickim spokojem trzyma drabinę, a na głowie ma... mój jadowicie zielony durszlak!
    – Oddawaj!
    – Nie dam! Ojciec bombarduje śliwkami, mam już guza, muszę mieć hełm!
    Kapituluję. Makaron odcedzam na sitko.
    – Kochanie! Kupiłeś płyn do mycia naczyń?
    – Stoi pod schodami!
    Faktycznie stoi! 5-litrowy baniak!
    – Po co nam tyle? – krzyczę.
    – Będzie na dłużej! – odkrzykuje mąż z drabiny.
    Biorę pojemnik z płynem, ledwo mogę go unieść. Jak, u licha, nalać z tego do małej butelki?
    – A teraz synu – słyszę z wysokości – trzymaj mocno, muszę zmienić pozycję. – Potem tylko trzask i mąż ląduje na werandzie, wytrącając mi pojemnik z płynem z ręki. Zielona maź natychmiast pokryła podłogę, kuchnię i werandę.

    Mąż, szczęśliwie, oprócz paru siniaków, żył. Gorzej było z synem, któremu głowa wbiła się głębiej w durszlak, ale jak przez dziurki nalaliśmy trochę płynu, udało się go wyswobodzić bez straży pożarnej i „szczęk życia”.

    Zobacz książkę "Muchy w zupie i inne dramaty"

  • Nowa recenzja
  • Lituma w Andach
    Lituma w Andach
    Mario Vargas Llosa
  • Polecamy
  • Księgarnia
  • Listy
    John Ronald Ruel Tolkien
    Listy
    56 zł 50,40 zł
    KUP TERAZ!
  • Logowanie
  • Login: 
    Hasło: 
    Zarejestruj się
     
    Wszelkie prawa zastrzeżone. Internetowe Imperium Książki © 2002 - 2010
    Serwis monitorowany przez: statystyki www stat.pl ^^^
    teatr warszawa