Strona Główna
   Książki
 Recenzje
 Autorzy
 Biografie
 Nowości i zapowiedzi
 E-books
 Felietony
 Konkursy
 Wywiady
   Zarejestruj się
 Dodaj materiał
   Redakcja
 Linki
 Współpraca
 Partnerzy
  • Wyszukiwarka

  • Polecamy
    Najlepsze strony o literaturze
  • Pamięć i tożsamość

    Nie da się ukryć, że jesteśmy narodem cierpiącym na chroniczny brak dowartościowania. We współczesnych czasach brak wybitnych osobowości, które swoim wizerunkiem firmowałyby polską kulturę. Odczuwamy silną potrzebę bycia wyjątkowym - a przede wszystkim – szanowanym i podziwianym narodem. Niestety, tajemnicza ręka numerująca karty historii nie jest dla nas zbyt łaskawa.

    Brak oszałamiających wyników w dyscyplinach sportowych (poza nielicznymi przebłyskami) potęguje społeczną frustrację. Francuzi słyną z wyśmienitych win i wieży Eiffla , Anglicy mają swój Big Ben i królową, Włosi na całym świecie podbijają podniebienia za pomocą pizzy i tiramisu, a Polacy... No właśnie? Turysta, który przypadkiem zabłądzi w to samo serce Europy, kompletnie nie wie z czym nas utożsamić, do jakiej włożyć szufladki. Głód sukcesów i zwycięstw, którymi moglibyśmy się poszczycić na arenie międzynarodowej, sprawia, że każdy Polak robiący karierę za granicą staje się dla nas bożyszczem i bohaterem.

    Jedną z takich postaci był Jan Paweł II – niestety także i jego wizerunek dostał się w tryby komercyjnej machiny. Uczyniliśmy z naszego papieża produkt komercyjny. Ikonę polskiej popkultury. Znak towarowy. Markę jakości. Coś na wzór zakopiańskiego białego misia, z którym wszyscy chętnie się fotografują. W tym całym chaosie przesłanie Jana Pawła II zostało spłycone do garści truizmów. A przecież pod powierzchownością sympatycznego, schorowanego staruszka krył się największy mędrzec XX wieku. Każda jego wizyta w ojczyźnie była ogromną kampanią medialną, wydarzeniem masowym. Tylko nieliczni zastanawiali się nad ukrytym znaczeniem słów wygłaszanych przez papieża podczas pielgrzymek. Większość traktowała go po prostu jako kolejne zjawisko medialne. Coś w stylu Małysza lub Wałęsy, ale show trwało dłużej – miało charakter niekończącego się serialu, który porywał serca milionów. Taka „Dynasta” z Wojtyłą w roli głównej.

    Na odpowiedź wielkich korporacji i firm chcących zaspokoić głód polskiego społeczeństwa nie musieliśmy długo czekać. Lud żądał igrzysk, więc na pożarcie dostarczono nam kubeczki, pocztówki, koszulki z wizerunkiem papieża, opaski z napisem „JP2”, a także... znicze nagrobkowe z wizerunkiem największego Polaka. Możemy być dumni z rodzimych przedsiębiorców – wyszli naprzeciw oczekiwaniom społeczeństwa. A co, Polak potrafi! Papież urósł do rangi marki firmującej nasz kraj, przy której oscypki i „Absolwent” pozostają daleko w tyle.

    Stefan Żeromski w jednej ze swych książek stwierdził: „Popęd naśladowczy jest najbardziej charakterystyczną cechą człowieka na niskim stopniu jego rozwoju. Im kultura jest niższa, tym naśladownictwo bardziej rozwinięte. Wysoka cywilizacja stwarza kreację oryginalną.” Wielu Polaków – szczególnie tych pozostający na emigracji – nie przyznaje się do swej narodowości. No cóż, sami spychamy swoją kulturę na mieliznę. Tutaj już nawet nie pomoże pamięć i tożsamość, czy wprowadzenie do szkół patriotycznego wychowania made by Romek Giertych.

     
    Dodał: Agnieszka Moskwa
     
    Ocena internautów: 2.33 / 6     Głosów: 3
     
     

    K  O  M  E  N  T  A  R  Z  E    (ilość: 3)

    dodał:

    data: 16-07-2009

    treść: Bardzo dobry tekst.
    Czujemy sie niedowartościowani, więc bezlitośnie i bezrefleksyjnie eksploatujemy JP. Wprost nie mogę już patrzeć na te uliczki, swerki, placyki, szkoły nazywane Jego imieniem. Dywaniki, kubeczki z Jego podobizną. To byłoby jeszcze do zniesienia, bo przeciez i w innych krajach produkuje sie podobne "pamiątki",ale my jeszcze wydrapalibyśmy oczy każdemu, kto śmie sie nie zgadzać myślą Papieża, chociaż sami, w naszym zwykłym życiu, mamy ją ogólnie gdzieś. Jestesmy zakłamani i sęk w tym, że nie umiemy się do tego przyznać. Może po prostu brak nam równowagi ? Może potrafimy walczyć o ideały, ale w codziennym życiu nie umiemy ich wypracować ? Może wybieramy kogoś "idealnego", by oddawać mu cześć zagłuszając w ten sposób sumienie, które mówi: jeśli chcesz sprawiedliwości - sam ją czyń, jeśli kochasz Papieża, rób co mówi. Dla mnie Wojtyła był przede wszystkim pierwszym Papieżem, który nadał Watykanowi ludzkie oblicze i wyszedł do ludzi. Pokazał katolikom, że to o nich w tym wszystkim chodzi. Za to Go podziwiam.

     

    dodał: kajko

    data: 13-05-2007

    treść: No nie...
    A już byłem zadowolony bo 3/4 tekstu jest na temat,logiczne i dobrze napisane. A tu na koniec ta kosmiczna końcówka! A koniec wszak wieńczy dzieło.
    Nie bardzo kumam...
    Najpierw piszesz, że nie mamy wzorców, problemy z samookreśleniem, i nawet wciągasz w to przykłady z np. sztuki czyli wieżę Eiffla (którą mają Francuzi a my nawet wieży nie mamy).
    Tu przypomnę, że gdybyśmy nie walczyli przeciw Niemcom podczas wojny to też mielibyśmy swoje piękne pałace itp., bo Francuzi oleli patriotyzm, poddali się, stworzyli rząd kolaboracyjny z Hitlerem, zorganizowali wywóz Żydów do Oświęcimia - ale zachowali przez to swoją wieżę i piękny Paryż.
    Ciebie też by nie było i nie pisałabyś felietonów o naszych kompleksach, bo Polacy jako naród wg założeń Himmlera przestaliby istnieć w roku 1960.
    O.K., mniejsza z tym
    Potem zaprzeczasz sama sobie pisząc, że mieliśmy JPII, który był naszą wizytówką i autorytetem.
    O.K.
    Potem jednak uważasz, że zlekceważyliśmy osobę i nauki JPII i przekuliśmy to wszystko na masowo produkowaną tandetę. Przykłady: koszulki, znicze nawet itp.
    Tu znowu się nie zgodzę. Czy naprawdę uważasz, że papież nie nauczył nas godności? Czy uważasz, że nie jesteśmy z niego dumni? Że o nim zapomnieliśmy? Że nie zostawił w nas żadnego śladu?
    Myślę, że się bardzo mylisz Agnieszko.
    Polacy się wstydzą tego, że są Polakami i nie używają języka? Tak, są tacy. Sam bym się wstydził spotykając na ulicy pijaną polską hołotę. Ale obserwowałem także Niemców wstydzących się swoich pijanych "piwoszy" głośno wyśpiewujących na Majorce wojskowe marsze i udających,że są Anglikami. Spotykam w Polsce Ukraińców czy Rosjan udających Polaków... więc bez przesady. Jedna jaskółka wiosny nie czyni i uogólniając coś trzeba dostrzegać całość, a nie uogólniać w oparciu o wyjątki i serio traktować powstające dzięki temu wnioski. Takie pisanie jest tendencyjne - pod z góry założoną tezę.
    I, na miły Bóg, jak to wszystko ma się do cytatu Żeromskiego? Przedstawiłaś go po to, żeby nas przekonać, że jesteśmy społeczeństwem naśladowczym, czyli prymitywnym, niedorozwiniętym cywilizacyjnie.
    Bo co? Bo baby na cmentarzach stawiają znicze z papieżem? Czy że ktoś te znicze robi? Gdzie tu jest naśladownictwo? Kto kogo naśladuje?
    Kompletny groch z kapustą!
    Chyba najpierw był cytat a potem pomysł tekstu, co? A powinno być inaczej: pomysł, tekst i do niego cytata.
    Koniec.

     
    Zobacz więcej komentarzy   |   Dodaj swój komentarz
  • Menu podręczne
  • Drukuj
    Powiadom znajomego
  • Oceń ten felieton

  • Nowa recenzja
  • Ściana
    Ściana
    Paweł Daniel Zalewski
  • Polecamy
  • Księgarnia
  • Listy
    John Ronald Ruel Tolkien
    Listy
    56 zł 50,40 zł
    KUP TERAZ!
  • Logowanie
  • Login: 
    Hasło: 
    Zarejestruj się
     
    Wszelkie prawa zastrzeżone. Internetowe Imperium Książki © 2002 - 2010
    Serwis monitorowany przez: statystyki www stat.pl ^^^
    teatr warszawa