Strona Główna
   Książki
 Recenzje
 Autorzy
 Biografie
 Nowości i zapowiedzi
 E-books
 Felietony
 Konkursy
 Wywiady
   Zarejestruj się
 Dodaj materiał
   Redakcja
 Linki
 Współpraca
 Partnerzy
  • Wyszukiwarka

  • Polecamy
    Najlepsze strony o literaturze
  • Ave mamono!

    - Chce pani wiedzieć, ile dostałam pieniędzy na komunię? – dziecięcy głos przerywa ciszę lekcyjną.
    Zanim zdążę zareagować, rusza nieunikniona lawina:
    - Ja zebrałam trzy tysiące!
    - A ja tyle, że kupię sobie laptopa!
    - A ja już mam laptopa! Dostałam przed komunią od matki chrzestnej!- najmniejsza w klasie dziewczynka nokautuje wszystkich.
    Kwestie finansowe wydają się być dla dzieci tak ważne, że moje pytanie o istotę intratnego sakramentu pozostaje bez odpowiedzi...

    Pieniądze śmierdzą, ale jak widać mają też i władzę odciskającą się lepkim brudkiem nawet na dziecięcych rączkach. I gdzie tu ta pierwszokumunijna niewinność bijąca z bladych buzi i skromniutkiej sukieneczki?

    A z komunijnej sukieneczki bije wszystko poza skromnością. Ileż to bojów musiały stoczyć troskliwe matki z próbą ujednolicenia swoich córeczek! Bojów, niestety, w większości przypadków wygranych - i tak zamiast prostych sukienek mamy majowe targowiska próżności. Suknie na kołach, gazy, tiule, bufki, riuszki i obsadzone na tej całej tandecie utrefione główki, które zazdrośnie porównują swoje koafiury i toalety z innymi. Brak tylko różu na zbyt bladych policzkach i chusteczek uwypuklających płaskawy jeszcze dekolt.

    Festiwal komunijny nie omija też kwestii, że tak powiem, gastronomicznych. Rozgorączkowani rodzice rezerwują na wyścigi co lepsze restauracje i zamawiają wyszukane menu obiadowe, skutecznie wbijając swoim dzieciom do główek, że jednak wieprze są ważniejsze od pereł.

    A w tej całej gorączce gubi się to, co przecież najważniejsze. I tak wszystkie komunie i śluby stają się niczym więcej, jak tylko sprawnie wyreżyserowanymi i jednocześnie zbanalizowanymi przedstawieniami, w których pieniądz gra rolę absolutnie pierwszoplanową.

    W ten scenariusz doskonale wpisał się, niestety, mój znajomy, który na miesiąc przed ślubem radośnie obwieścił światu za pośrednictwem gg, co następuje: Ślub 31 czerwca. Prezenty mile widziane. Po opisie następował szereg cyferek składających się na konto bankowe. Pomijam już bezczelność, pomijam arogancję czy z brak ogłady i skupiam się tylko na romantycznym aspekcie tej całej bzdurki. Zamiast kartek i tradycyjnych kopertówek młodzi przejrzą sobie potem wyciąg z konta bankowego:
    - Państwo X. Cel przelewu: wpłata na ślub – 300 złotych. Itp., itd.

    Cóż ja mogę? Najwyżej pozłościć sięna znajomych, co najwyżej wpłacić jakieś pięć złotych na rzeczone konto, a w tytule przelewu wpisać: „Wedle inteligencji i taktu państwa młodych. Sto lat!”

     
    Dodał: Joanna Zakrzewska
     
    Ocena internautów: 5.15 / 6     Głosów: 6
     
     

    K  O  M  E  N  T  A  R  Z  E    (ilość: 0)

    Brak komentarzy do tego felietonu

    Dodaj swój komentarz

  • Menu podręczne
  • Drukuj
    Powiadom znajomego
  • Oceń ten felieton

  • Nowa recenzja
  • Ściana
    Ściana
    Paweł Daniel Zalewski
  • Polecamy
  • Księgarnia
  • Jak ryba w wodzie. Wspomnienia
    Mario Vargas Llosa
    Jak ryba w wodzie. Wspomnienia
    49,90 zł 42,40 zł
    KUP TERAZ!
  • Logowanie
  • Login: 
    Hasło: 
    Zarejestruj się
     
    Wszelkie prawa zastrzeżone. Internetowe Imperium Książki © 2002 - 2010
    Serwis monitorowany przez: statystyki www stat.pl ^^^
    teatr warszawa