• David Irving oprowadzi po obozach za 9 tys. zł
  • ~Agnieszka Moskwa | 21-09-2010 19:43:46
    Grupa fanów brytyjskiego historyka Davida Irvinga skazanego za kłamstwo oświęcimskie zapłaciła ciężkie pieniądze, by zwiedzić z nim w Polsce miejsca Zagłady Żydów i kwaterę Hitlera.

    Do Polski Irving przyjechał wczoraj, ale nie chciał powiedzieć, gdzie jest. - Mam ze sobą grupę poważnych ludzi, będziemy zwiedzać różnie miejsca związane z nazistowskim ludobójstwem. Oni zapłacili za wycieczkę, więc nie chcę, by im przeszkadzano - mówi Gazecie.

    Nie chciał powiedzieć, ile osób bierze udział w wyjeździe ani kim są uczestnicy. Nazwał ich "miłośnikami historii". Z wpisu na jego stronie internetowej wynikało, że wczoraj był w Krakowie i przygotowywał się do wizyty w Auschwitz.

    Wycieczkę Irving reklamował za pomocą specjalnej broszurki. "Zostajesz wezwany do kwatery głównej Führera" - czytamy wytłuszczonym drukiem na pierwszej stronie. Na jednej z liter umieszczono swastykę. W środku kilkanaście zdjęć Hitlera podczas pracy w Wilczym Szańcu.

    - W lipcu otrzymałem informację, że David Irving będzie w Polsce. Jestem krytyczny wobec jego twórczości i poglądów, ale zainteresował mnie jeden z jego referatów mówiący o roli Himmlera w zamachu na Hitlera 20 lipca 1944 r. - mówi historyk Włodzimierz Mikulicz, który skontaktował się z Gazetą po artykule zapowiadającym, że Irving przyjeżdża do Polski. - Okazało się, że aby go wysłuchać, muszę wykupić całe tournée po różnych miejscach, które on chce odwiedzić, za 2 tys. 650 dol. Zrezygnowałem, bo wydawało mi się to podejrzane, tym bardziej że organizator nie gwarantował zwrotu kosztów, w razie gdyby wystąpiły jakieś przeszkody. Nie mam zamiaru finansować historyka, który nie jest dla mnie wiarygodny.

    Okazuje się, że cena, którą Irving podawał latem, i tak była promocyjna. Ci, którzy zdecydowali się na wyjazd później, musieli zapłacić już 2 tys. 900 dol. (ponad 9 tys. zł). W cenie ośmiodniowej wycieczki było zakwaterowanie, wyżywienie, transport oraz oprowadzanie po miejscach pamięci.

    Brytyjski historyk zapowiada, że podczas podróży po Polsce opowie m.in. o zamachu na dyktatora, który 20 czerwca 1944 r. dokonali "zdrajcy" (czyli spiskowcy z płk. von Stauffenbergiem na czele, uważani przez współczesne Niemcy za bohaterów). Jako "neutralny ekspert" ma opowiadać o ludobójstwie Żydów w Treblince. Chce odwiedzić też Wilczy Szaniec i zespół bunkrów pod Kętrzynem, gdzie podczas wojny mieściła się kwatera główna Hitlera.

    Wizyta Irvinga wzbudziła zaniepokojenie środowisk żydowskich w Wielkiej Brytanii, które zaalarmowały polską ambasadę w Londynie, a ta poinformowała o jego przyjeździe ABW. Poczynania Irvinga będą też obserwowali prokuratorzy IPN. Jeżeli tak jak dotąd będzie publicznie podważał historyczne fakty dotyczące Holocaustu, może mu grozić odpowiedzialność karna za ścigane polskim prawem "kłamstwo oświęcimskie".

    Został już za nie skazany w Austrii na trzy lata więzienia. Od tego czasu w swoich wystąpieniach Irving jest ostrożniejszy, ale w środowiskach skrajnej prawicy uchodzi za guru.

    Irving głosił, że liczba ofiar Holocaustu jest zawyżona, a Hitler nie wiedział o mordowaniu Żydów. Przekonywał, że noc kryształowa - pogrom Żydów dokonany przez nazistów w Niemczech w nocy z 9 na 10 listopada 1938 r. - była prowokacją wymierzoną w Hitlera. Powtarzał, że Holocaustu nie było, "komory gazowe w Auschwitz zbudowali po wojnie Polacy", a "więźniowie w obozach koncentracyjnych nie byli zabijani, tylko umierali na tyfus".

    W 2007 r. usunięto go z Targów Książki w Warszawie, gdzie miał spotkać się ze swoimi zwolennikami.

    Przeciwko wizycie Irvinga w Polsce zaprotestowały organizacje antyfaszystowskie. Redakcje magazynu Nigdy więcej oraz brytyjskiego miesięcznika Searchlight wydały wspólne oświadczenie: "Jego grupa będzie składała się głównie z osobników negujących Holocaust i neonazistów z Wielkiej Brytanii, innych krajów Europy Zachodniej i Stanów Zjednoczonych. Będzie propagował swoje antysemickie poglądy".

    - Nie boi się pan, że podczas waszej wizyty zorganizowane zostaną jakieś protesty? - pytamy Irvinga.
    - Nie, Polska to państwo prawa i każdy ma prawo ją zwiedzać. Poza tym musielibyście mnie najpierw namierzyć. Będziemy podróżować incognito - mówi.

    Materiał pochodzi z serwisu Internetowe Imperium Książki <http://www.iik.pl>